niedziela, 2 lutego 2014

Pikantne babeczki z oliwkami i boczkiem.


Zaczniemy od przystawki,jak na przyzwoitej imprezie.  Nie jest trudno ją zrobić, a jak się już zorganizujecie i ciulniecie gościom na stół to pospadają z krzeseł. I dobrze.Jak usłyszycie na mieście "Jedliśmy znakomite muffiny i połowa gości umarła z zachwytu" to będzie wiedzieć, ze to o Was.
Co potrzebujecie:

1. SZKLANKĘ MĄKI (250 gram).
2. DWIE ŁYŻECZKI PROSZKU DO PIECZENIA COBY MUFFINY WYROSŁY
2. DWA JAJA ZNIESIONE PRZEZ DORODNĄ KURĘ
3. SZKLANKĘ JOGURTU
4. DWIE ŁYŻECZKI SOLI
5. 3/4 SZKLANKI OLEJU
6.OLIWKI
7.SER PLEŚNIOWY ŚMIERDZĄCY TAK, ŻE OKNA WYGINA
8.OPAKOWANIE DOBRZE WYKORZYSTANEJ ŚWINI  (WĘDZONEGO BOCZKU W PLASTERKACH)
9.CHILLI W PROSZKU OSTRE JAK POLONIA 1 PO 23:00
10. PRZYPRAWY WEDŁUG WASZEGO GUSTU (polecam oregano i zioła prowansalskie, ale co ja się będę wam w kuchnię wpieprzać)

Rozgrzewamy piekarnik. Do ilu stopni? Powiem Wam tak, niektórzy mówią że do 180, i wtedy pieczemy 20-25 minut, albo do 200 i wtedy pieczemy 15 minut. Ale to zależy od piekarnika. Ja mam ciulowy piekarnik bez termoobiegu i innych takich duperszwanców, więc robię na oko. Jak macie stary piec robiony za starego piyrwy, to nie da rady musicie go wyczuć.

Mieszamy suche z suchym, mokre z mokrym i dodajemy przyprawy. Mieszamy wszystko. Jak mamy namieszane tak w misce, jak mamy w życiu, to dodajemy skrojony w kosteczkę ser i boczuś i oliwki. ALE pamiętajcie coby zostawić trochę do dekoracji. Wasze muffiny muszą mieć klasę.
Znowu przyprawiamy ile wlezie. Jak ktoś mówi, że nie lubi pikantnego jedzenia to go wykreślcie z listy znajomych. Chyba, że ma chory żołądek, albo co. Nie bądźcie...no, sami wiecie kim.

Znowu mieszamy. I do foremek. Najlepiej silikonowych.Wszystko ładnie wychodzi i nie trzeba się dupcyć z natłuszczaniem foremek i innym draństwem.
Na górze dekorujemy boczkiem i oliwkami. Na kształt miłego, ładnego kwiatuszka. Zanim goście je wchłoną niech się napatrzą. I niech wiedzą, kto w towarzystwie jest kuchennym obermajstrem.

Jak się upieką, to nie wyjmujcie ich od razu z foremek, bo muszą trochę odtajać. Potem pójdą gładko.
I jak to mówi poeta "bądź czujny jak pies podwójny": uważajcie coby się nie oparzyć. Ja sobie oczywiście musiałam oparzyć, bo jestem jak jakiś przywalony ninja i mam ręce szybsze od oczu.

Gotowe muffiny powinny wyglądać tak:
(foremki były w kształcie serca, uwierzcie lub nie)   


Smacznego! :)
D.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz